• Wpisów:1806
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:284 dni temu
  • Licznik odwiedzin:157 171 / 1877 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kocham jesień. Może dlatego, że kojarzy mi się z szarym niebem, które uwielbiam i jest ono wtedy najczęściej spotkane. Może dlatego, że szybko robi się ciemno, a ja uwielbiam spacery w ciemnościach. Może dlatego, że nie wypada zakładać już lekkich butów, a ja czekam całe wakacje, żeby w końcu założyć moje kochane botki. Albo może jeszcze dlatego, że jesień to spokój, wyciszenie, piękne dywany z liści i deszcz. Przede wszystkim deszcz. Jeszcze tylko kilka dni i będę oglądać filmy pod kocykiem z herbatką :3 czekam...
 

 
Odszedles i nie stanęła ziemia

Nie zgasło słońce..

Odszedłes i nadal zima była zimna

A lato gorące

Odszedłeś i dotyk nie stracił czucia

A pocałunki swej słodyczy

Łzy nadal były słone z domieszką goryczy..

Odszedłes i kwiaty nadal pachniały

A ptaki w rajskich ogrodach muzykę serca śpiewały

Ten sam kolor miało morze

Ten sam szept nocy niosły zorze

Odszedłes i gwiazdy nadal srebrem błyszczały

A dzieci pierwsze słowo „Mamo” krzyczały

Odszedłes i nie zabrakło w płucach oddechu

A krew nadal krążyła po krwioobiegu

Odszedłes, a moje serce tym samym rytmem nadal biło

Tylko Ciebie już nie było i nic się nie zmieniło..

A może jednak zmieniło?
 

 

No teraz to już dół totalny. Nie wiem co bym zrobiła bez R i M. Kocham ich nad życie! Już nawet nie chce mi się im wszystkiego opowiadać, chociaż mieliśmy umowę, że tak będzie. Zostaje chyba tylko napić się do niepamięci, bo w sumie teraz to jest moje marzenie - nie pamiętać chociaż jednego beznadziejnego dnia. W ogóle od paru dni mam taaaaaaaaką ochotę na papierosa, że jak poczułam zapach, kiedy kolega palił to myślałam, że spróbuję, ale coś mnie powstrzymało. Notki są coraz krótsze, ale siedzi we mnie przynajmniej milion słów. Mam ciężkie życie..
 

 
zakochałam się w jego talencie!
Wczoraj..trochę pomógł spacer, trochę M, ale i tak na wieczór dowiedziałam się takich rzeczy, że bania mała. Nie powiem, trochę śmiechu było, a raczej uśmiechów. W sumie rano zastanawiałam się czym ja się w ogóle przejmuję, ale dalej mnie to trapi. Szlag by to jasny trafił. I ich przede wszystkim.
 

 
zawsze chciałam to zrobić. czekam na okazję
Ciągle czekam na coś. Nawet nie wiem na co. Ale jestem coraz bardziej niecierpliwa. Nie wiem czego chcę dokładnie. Potrzebne jest mi szczęście. Chociaż trochę. Troszeczkę. Odrobinkę. Tylko łyka, porcję mini. Poczuć to. Chcę tym być. Chcę w końcu się cieszyć. Bo uśmiech to nie to samo co radość. A najczęściej uśmiechają się najsmutniejsze osoby.
 

 
Jak być innym człowiekiem? Inną dziewczyna? Jak się zmienić? Jak przestać mieć nasrane w głowie? Nawet najmniej znaczący w tym mieście ludzie, uświadamiają mi, że jestem nikim. Nic nie znaczę. Chciałabym nie czuć. Nie bać się kolejnych dni. Nie cierpieć, patrząc na ludzi. Nie chcieć tego kończyć. Mam świadomość, że mogłoby być lepiej, że w ogóle może być dobrze. Co jest jednak nie tak, że ani na chwile nie dane mi jest tego poczuć? Powtarzam, chciałabym nie czuć. Ale czy nie ukrywa się pod tym coś znaczniej ważniejszego? Muszę umrzeć, żeby było lepiej? Jak to w ogóle brzmi?! Ale ja już nie boję się tego słowa. Tak, muszę odejść. Nawet samotność mnie rani, ciągle coś rodzi się w głowie. Coś strasznego, czego nie chcę. Dzisiejszy dzień to skandal dla mojego życia. Moje życie to skandal. Jestem stworem. Mała mrówka zagubiona w świecie, swoim ciele i umyśle. Tak, wróciłam dopiero ze szkoły. Tak, wiem, że to nie jest normalne.
 

 
Doszłam do wniosku, że wolę nie wiedzieć co kto o mnie mówi, ale nie mogę się też tym nie przejmować. Całym szczęściem ratunkiem są dla mnie książki i muzyka. Dzięki książką żyję w sumie w większości życiem bohaterów, a nie swoim, a dzięki muzyce przenoszę się w cudowny świat, w którym nic mnie nie obchodzi. Ostatnio mieliśmy na polskim określić swoje najczęściej przeżywane stany. Myślałam, że wybuchnę płaczem. Ledwo się powstrzymałam. Nie wiedziałam co wpisać, w końcu napisałam coś na szybko, no i w sumie prawdziwie- zmęczenie. Moja wychowawczyni napisała -spokój- czego jej bardzo zazdroszczę. A tak poza tym to odzyskałam (dzięki Bogu!)kontakt z M
 

 
To jakaś masakra. Gorzej niż masakra. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Ja już się nawet nie czuje. Nie wiem co mam czuć. Może zdobędę te bilety, ale nic nie jest pewne. Znając życie, moje chęci i "szczęście" to nie będę ich miała. Czy on ma coś na myśli? A może ma, ale nie mnie. To spojrzenie było fajne, ale co ja gadam.. To nikt dla mnie. Nie powinnam się tak nakręcać. Wcale nie powinnam się nakręcać. Właśnie wróciłam ze spotkania, było spoko, chyba już w miarę toleruję tego księdza. Chyba. Muszę się wybrać do biblioteki. Mogłabym iść do teatru, ale sama, więc nie idę nigdzie.
 

 
Zamułka totalna dzisiaj. Nic mi się nie chce. A wiadomo bd pytana jutro z fizy. Dobrze, że pani mnie lubi. D jest nieznośny. Jego koledzy też. Chyba najgorszy chłopak w klasie i jeszcze taki młody. Nikt go nie lubi. Dlaczego ja nagle tak? Dobrze, że W ma podobnie. Gorzej, że jednak chyba inaczej. Szlag by to trafił. Spacer po szkole, a na boisku kto? D! Z tego co widziałam przynajmniej..Dlaczego poszłam właśnie tam? Tsa, los tak chciał. Ale może właśnie ja tak chciałam. Sama nie wiem. Kurde nie wiem. Nie chce mi się już nic pisać. Nie mam tematów. Czym mogłabym was zainteresować? Sobą na pewno nie

 

 
Komp działa, że pożal się Boże. Zdjęcie chyba się nie załaduje, nie doczekam się. Jestem mega zmęczona, ale całe szczęście jutro na 10. D (po nazwisku) wez się ogarnij. Jeszcze nwm czy coś czuje, a już każdy mi to wmawia. A Ty? Szkoda gadać. Jestem ślepa. Okularnica. Gruba. Do tego jeszcze kujon. Ja pierdole co za ludzie.

Różne rzeczy mnie zastanawiają, na większoci pytań nie uzyskuje odpowiedzi.Chciałabym tylko wiedzieć dlaczego tu jestem. Czy mam jakąś rolę w tym marnym świecie pełnym smutku i rozpaczy. Czy tylko z mojego punktu widzenia świat zmienił barwy? Pisząc to wiedziałam, że muszę spieszyć się znów gdzieś do wyjścia, do zrobienia lekcji, do pomocy bratu. Dlaczego świat goni nas do przodu? Nie pozwala nam stanąć w miejscu. Daje nam tylko dwa rozwiązania a my możemy wybrać: życie lub śmierć. Dlaczego coraz częściej wybieramy to drugie?
 

 
Może mnie nie być trochę, więc dodaję notki jak popierdolona, ale cóż.
Nienawidzę tych suk. Wiem, że teraz wiele osób ma problemy z psudokoleżankami. Tak. Ja też.
Czyści mnie jak czytam sms od nich albo posty chociażby na fejsie (nie mówiąc już o ph), których treść jest uboga w jakiekolwiek zwroty i stwierdzenia. Skręca mnie, jak widzę ich wyuzdane zdjęcia przy których jest oczywiście milion lików. Dostaję wrzodów, jak nie wiedzą o czym się do nich mówi i proszą o wolniejsze powtórzenie i są głupio-mądre. Ale i tak wszyscy je lubią i są takie fajne i w ogl najlepsze, najpiękniejsze, a fałszywe i bystre jak mało kto (a w sumie to jak coraz więcej młodych lasek). Nie wytrzymuje. Dobrze, że mam spoko klase.
 

 


Ja nie wierzę. Nie znam go. Jest kurde młodszy. To, że w pierwszym tygodniu wpadłyśmy na niego z koleżankami i powiedziałam, że jest całkiem całkiem nic tu nie znaczy przecież. Ale w sumie mogłam się tego spodziewać, po tym co zrobiłam. Obroniłam tamtego, a on się mści. No ale właśnie, czy to jest zemsta? Nikt normalny tak by jego zachowania nie nazwał, ale ja przeczuwam, że coś się kroi i że to zachowanie wróży coś strasznego. Tak, zawsze byłam przewrażliwiona, ale widzę już w myślach ich uśmiechy po udanym założeniu. To słodkie, miłe, ale nie mogę myśleć o niczym innym, jak o chęci zaciągnięcia mnie w czarny róg. Wiem, to niezbyt racjonalne, ale nigdy nie rozumiałam do końca mojej logiki. Sama się gubię. Matko, co ja mam robić ???
 

 
Dzisiaj doszłam do wniosku, że nie mam siły. Już do niczego. Jakaś masakra. Na wf-ach 1500m i bez przerwy od razu gra w kosza. Moja twarz ledwo to wytrzymywała. Nigdy w życiu nie widziałam jej takiej czerwonej. Chyba najczęściej używane przeze mnie wyrażenie to "na chuj się gapisz?!" Kolejna załamka dopadła mnie od razu po przyjściu do domu, gdyż poczułam, że moje gardło nie żyje..znów. Krótki rękaw w taką pogodę zawsze spoko. (Ale się cieszę, że mogę się tu tak wyżyć) Dalej wcale nie było lepiej. Tona nauki,a ja musiałam oblecieć jeszcze pół miasta. Wróciłam w sumie koło 18.30. Czekał mnie referat na historie i cała masa zad z matmy, których w połowie nie zrobiłam. Jutro miałam pisać kartkówkę, ale powiedzmy, że zapomnę. (Wiem, wiem wszystko o szkole) No i właśnie skończyłam i jestem. (Był dzisiaj gościu od internetu coś postukał i trochę lepiej jest, ale tylko trochę) Kurde, muszę iść do spowiedzi no i na kilka różańców, bo mnie zabiją.



 

 
tylko ja jedna nie mam swego miejsca, odkąd odszedłeś: jestem powietrzem, nie jem, nie śpię co noc
jestem zła na pingera! cały wczorajszy dzień starałam się wstawić jakąś notkę i ani razu się nie udało..uff. Wczoraj wyszłam na spacer chyba pierwszy raz od miesiąca. Było mega miło i dość śmiesznie, no a przede wszystkim pamiętliwie. Dużo żeśmy powspominały.
Jedyny raz chcę, żeby mama była w domu. Przyznam, że nigdy nie chciałam tak bardzo.
Fajnie by było jakbym miała kotka. Uwielbiam koty!
Oglądałam wczoraj boks, ale nie wytrzymałam i uznałam, że nauka słówek na niemiecki będzie sensowniejsza. Wstałam rano i jakie mam wnioski? Nie widziałam Vladimir wygrał, a słówek i tak większości nie umiem.
Cieszę się, że tam wczoraj byłam!
 

 
Cały dzień w domu, to jest to! Nie trzeba patrzeć na te twarze, nie trzeba wychodzić z pokoju, nie trzeba wyłaniać się zza kołdry. To oczywiście przenośnia, bo ganiam od rana po całym domu i nie moge sobię znalezc miejsca. Poza małymi szczegółami, jakimi jest gimnazjum uwielbiam swoją szkołę. Jakoś teraz na szybko i bez sensu, bo idę robić makaron z jabłkami. Miałam schudnąć, ale oprzeć się nie mogę!
  • awatar J .: Oby więcej takich dni :)
  • awatar Folari: U mnie będzie weekend pełen lenistwa. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
fajnie jest czasem usłyszeć coś miłego, niekoniecznie codziennie, niekoniecznie zawsze od tych samych osób. Idealne jest wtedy poczucie własnej wartości. Kocham to uczucie. Gorzej jest jednak kiedy te słowa podlegają wątpliwości przez wypowiedzenie w nieodpowiedni sposób lub usłyszane od nieodpowiedniej osoby. Cóż, bywa i tak. Nie lubię też kiedy ktoś mówi mi coś dość ważnego, a ja nie mam tej cholernej pewności czy tak jest, już nie do końca teraz mówiąc o komplementach. I wez tu człowieku zrób cokolwiek, kiedy nie wiesz czy te info są prawdziwe i szczere! Mam już dość tych podchodów. Masz coś do mnie to stań twarzą w twarz. Porozmawiajmy. Chyba dam rade....
 

 
Czasami, a raczej coraz częściej myślę sobie, że już nic nie ma sensu.
Wstać rano i męczyć się w szkole? Można przecież wcale nie wstawać.
Iść spać i śnić o czymś miłym? Kiedy przecież wiemy, że świat i ludzie są zbyt okrutni by sny się spełniły.
Myśleć pozytywnie i kochać ludzi? Po co? I tak prędzej czy pózniej wbiją Ci nóż w plecy.
Tu nie ma sprawiedliwości. Przetrwają tylko silni.
Jutro mam pasowanie, więc siedzę w domu <hihi>
Ale i tak znów jestem chora..
Kto się czubi, ten się lubi, tak? Nie wierzę.
Matko, straciłam kontakt z M, a niektórzy wypisują się ze szkoły. Masakra
 

 


Ludzie są straszni, a zwłaszcza gówniarze.. Nie zamierzam być szkolną bohaterką, ale to boli, jak widzę tego chłopca, boli, jak na niego patrzę. Stoi najczęściej sam. Taki smutny, taki nijaki. Widzę w jego oczach niechęć do życia, niechęć do siebie i najbardziej niechęć do swoich "kolegów". Widzę jak nie ma siły przełykać śliny, jak krzyczy jego dusza, jak jego twarz ma ochotę beczeć jak dziecko. Tylko dlaczego ja to widzę, a nikt inny nie. Matko, tak bardzo mi go szkoda. Co prawda nie jest pewnie, że to nie da mu siły, nie napędzi go i za kilka lat będzie seryjnym zabójcą i nawet mnie zabije, ale musiałam coś zrobić, musiałam. Najchętniej bym te bachory powybijała. Byłam przez cały miesiąc świadkiem, jak oni go poniżają, szczypią, kopią, szturchają i wyzywają. Dzisiaj go dusili. Właśnie dzisiaj nie wytrzymałam. Jejku..przerodziłam się w jakąś bestię, byłam potworem, głos zdarł mi się "do podeszwy", ręce trzęsły przez dwie kolejne lekcje, a ludzie gapili się na mnie jak na..sama nie wiem na kogo. Obroniłam go! A tym chłopakom kopary opadły, odsunęli się, jeden stawał za drugim, zawstydzili się, a na kolejnej przerwie rozmawiali z nim normalnie. Dałam im nauczkę, kocham to uczucie we mnie! Kocham dzisiejsze uczucie, ale oni mnie znienawidzili. Teraz jak się nad tym zastanawiam to może on też mnie znienawidził. Nikt nic nie powiedział. A gdybym usłyszała choć ciche "dziękuję" ryczałabym do teraz. A jutro idę do ich wychowawczyni. Wiem, jestem pieprzonym kapusiem, ale takie rzeczy szybko się nie kończą. Gnębienie trwa wiecznie. Gnębienie jest czymś najgorszym na świecie.
I tak właśnie wyglądał mój dzisiejszy dzień w szkole.
 

 
Jeśli masz w sobie piękno

To nie perły i Rembrandt

Nie mam szans na Wersal

Może zaczekać

Jeśli to ma być szczęście

Wolę diamenty

Lepiej i bezpieczniej

Jeśli odejdziesz

Minął czas

Takich mężczyzn

Co byli piękni

Wybacz, że mówię to

Jako pierwsza
 

 
Nie żyję dzisiaj. Ból, który się na mnie dzisiaj uwziął i tony nauki z każdą godziną mnie zabijają. W ogóle dzień jakiś prosty dziś..byłam dzisiaj "tam" pod szkołą, ale nawet na autobusy nie zdążyłam i gó*no widziałam, ale spokojnie.. widzimy się rano w środę frajerzy !
Dzisiaj na wf ponad godzinę ćwiczyłam nogi <duma!> Poza tym wypiłam dzisiaj z 2l wody i to nawet nie na wf. Dziś się chyba zaczynam odchudzać, bo bilans mam marny, a chciałabym to trochę utrzymać. Tylko trochę.
 

 
Moje dzisiejsze samopoczucie jest nie najlepsze. Kurde, znowu tak jest ! Czuję się jakby była niedziela, a ja wprost nienawidzę tego dnia (już wolę poniedziałek). Nic się nie wydarzyło. Mama jutro wyjeżdża, teraz piszę z R :3 pod wieczór chyba dziewczyny wpadną, może być miło. No i to wszystko chyba na dziś, nie mam weny, ale w sumie też nic takiego nie było. Też bym sobie chętnie gdzieś wyjechała, ale nie do pracy. Uciekłabym.
 

 
Dzisiaj nie było nawet tak zle. Rano masa sprzątania, potem nudy i w końcu koło 16 wpadła R <3 Kocham nasze rozmowy o wszystkim i o niczym, wspomnienia, plany na przyszłość. Bardzo podoba mi się też to, że mamy teraz inne szkoły, jest tyle do opowiadania, a i tak połowę się zapomni. Czasem chciałabym być tam z nią, ale u mnie też jest ciekawie. Cieszę się i jestem dumna sama z siebie, że dałam radę i wytrzymuję. W sumie egzystuję w tej szkole na 5+, ale jeszcze wielu miejsc nie znam itd. Dobrze, że ludzie są fajni, na prawdę fajni. Ale nie o tym miało być. R wypadła po ponad 2h gadaniny, ale zaraz po niej przyszły A z S.
 

 
Zawsze trapiło mnie jedno - chciałam być szczupła. W końcu odnaleźć idealną wagę, czuć się dobrze ze swoimi kilogramami. Nie mogłam tego czuć, ciągle byłam nieidealna.
Było kilku chłopców, byli znajomi, były radości i zawsze była rodzina, ale ja nigdy nie byłam w sobie i ze sobą. Nie jestem "grubą świnią", nie mam "ogromnego tyłka" itd. Ale chcę coś zmienić, widać boczki w dżinsach, widać brzuszek w bluzce, nie dopinam się ostatnio w ukochane spodenki, kurtka obciska, to smutne. Muszę opanować żarcie..muszę opanować siebie. Czuję, że to siedzi we mnie, nawala mi psychika. Pomocy?
  • awatar Lexie Walker: Kochana, post dodałaś rok temu. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Ja właśnie teraz tak się czuję. Niby nie jest źle, ale ja się w sobie nie czuję. Ze sobą mi źle...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Już czuję, że powieje tu smutkiem, zmęczeniem, irytacją, tajemnicami i niechęcią do życia.
Na prawdę staram się to zmieniać, na prawdę chcę żyć inaczej, lepiej..nie mogę.
Postaram się (na ile pozwoli mi na to mój laptop) dodawać wpisy często, chociaż nie liczę na dużą oglądalność, wiem, że jej nie będzie.
Tak jestem, pesymistką. Cholerną.
Tak, nie lubię siebie i innych w sumie też nie.
Tak, spróbuję.
Miałam zamiar założyć bloga o modzie, bo kocham ją bardzo, bardzo, bardzo, ale jakoś nie mam weny. Może kiedyś mnie coś natchnie i wtedy..
Czekam na R i może zaraz na szybko drugi wpis ?